- No nie. Nie wiem. - odpowiedziałam.
- Ty ładna jesteś. Przypominasz mi mojego przyjaciela. - zamyślił się.
- Ej jak masz na nazwisko. ? - zapytał.
- Tomlinson. Becca Tomlinson, ale jestem adoptowana i moje teraźniejeze nazwisko brzmi inaczej.
Harry zrobił wielkie oczy.
-No co ?- spytałam.
- Chodź ze mną. Muszę ci kogoś przedstawić. - pociągnął mnie za rękę i poszliśmy.
- Ale gdzie idziemy ?
Nie odpowiedział. 5 minut potem byliśmy przed wielką willą.
-Wow. - tyle udało mi się wydusić.
Harry wepchnął mnie do środka i zawołał jakiegoś Louisa.
- No co jest Hazza. U, kolejna dziewczyna Harry ? jak możesz.- zaśmiał się cicho.
- Louis To jest Becca. Becca Tomlinson. - powiedział Harry, a Louis tylko wytrzeszczył oczy i spojrzał na mnie.
- Mam coś na twarzy? - powiedziałam. No bo co. Nie wiedziałam czemu się tak gapi.
Nie odpowiedział tylko podszedł do mnie i zaczął mnie ściskać. Prawie żebra mi połamał.
Zaczął krzyczeć wniebogłosy, żę nareszcie mu się udało. Chwila, ale co się udało?
- Ej, ale co ci się udało. Harry, przyprowadziłeś mnie tu, a ja nawet powodu nie znam. Przedstawiasz mi jakiegoś gościa który zaczyna mnie ściskać łamiąc mi przy tym żebra, i krzyczeć że mu się udało. Ale co? - wypowiedziałam swoje zdania na ten temat.
- Ty jesteś moją ... no moją ... kurde... poczekaj ... Harry pomożesz? - zapytał Louis.
- Oczywiście. Becca, poznaj swojego braciszka. - Wytrzeszczyłam oczy. Ha, że co? Że brata? no teraz im na mózg padło.
- Ha ha ha. Wrabiacie mnie co nie? Nie jestem w ukrytej kamerze czy coś? - powiedziałam z irytacją.
- Nie, nie jesteś w ukrytej kamerze. To jest naprawdę twój brat. Jak ja nawet podobieństwo widzę. - powiedział Harry.
- To może chodźmy do salonu wszystko ci wyjaśnię. Ten co siedzi na tym blondynie, to Zayn, ten blondyn to Niall, ten to Liam. A nas już znasz. - przedstawił mi po kolei wszystkich.
Usiedliśmy i Louis zaczął swój monolog.
- Więc, Byłem mały. Moi, znaczy nasi rodzice, powiedzieli, że będę miał rodzeństwo. Bardzo się wtedy ucieszyłem. Gdy mama zaczęła rodzić ja byłem w szkole. Ojciec po mnie przyjechał i pojechaliśmy do szpitala. Okazało się, że matka przy porodzie zmarła. Po kilku miesiącach, ojciec już nie wytrzymywał z dwójką dzieci. Postanowił, że jedno z nas odda do domu dziecka. - kilka łez poleciało mi po policzku.
Postanowił, że odda ciebie. - kontynuował. - Wtedy bardzo się załamałem. Prawda byłem mały chodziłem dopiero do pierwszej klasy. Ale był to dla mnie ciężki okres. Kilka dni po twoim oddaniu, ojciec zmarł. Nie znam jego przyczyny śmierci. Zaopiekowała się mną ciotka. Dorastałem u niej, ale najlepiej nie było. Czułem się tam jak w wojsku. Bardzo za tobą tęskniłem. Codziennie myślałem co robisz. Becca, to imię ja wymyśliłem dla ciebie. Bardzo się ucieszyłem, że rodzicie tak cię nazwą. Zastanawiałem się czy żyjesz. Moje życie dalej się toczyło tak jak twoje. - powiedział po czym przytulił się do mnie. Odwzajemniłam uścisk.
- Tak bardzo mi ciebie brakowało. - odparł. Widziałam, że płacze. Tak jak każdy w tym domu. Najgłośniej chlipał Niall. Zabawny widok. Podszedł i również się do nas przytulił. Za chwilę każdy się przyłączył.
-Mamy nowego członka w rodzinie ! - krzyknął Harry.
Odnalazłam brata mimo tego, że nigdy go nie znałam.
Później wszyscy się od siebie odkleiliśmy i Louis odparł :
- A gdzie ty teraz tak właściwie mieszkasz. ?
- Sama nie wiem. Mieszkam w jakimś bagnie. Gdybym miała wybierać między życiem tam, a śmiercią wybrałabym to drugie. - powiedziałam i spojrzałam na niego.
- Aż tak źle? Mam pomysł! Ale ja jestem genialny! - powiedział.
Po chwili każdy powiedział to samo. Że mają pomysł i że są genialni.
- Zamieszkasz u nas! - odparli naraz.
- Ale nie wiem czy mogę ...- nie dokończyłam bo miły blondyn mi przerwał.
- Nie ma ale, koleżanko. Mieszkasz tutaj i koniec. Pokojów jest wystarczająco dużo.
- Eh, widzę że nie mam wyboru. - odparłam.
-Masz rację. Nie masz wyboru. - powiedzieli wspólnie Harry Louis i Zayn.
***
No to rozdział drugi. Wiem trochę krótki.
Kolejny już niebawem.
Kolejny już niebawem.
Super czekam na kolejne przygodny :D
OdpowiedzUsuńFajne, fajne. Czekam na dalsze.
OdpowiedzUsuń